Strategiczny powiedział nie!
Od lat wspólnie ze znajomym prowadzimy małą firmę, transportową, specjalizujemy się w transporcie towarowym. Mamy cztery ciężarowe samochody, w tym dwa skrzyniowe, na przewożenie materiałów miałkich oraz dwa ciągniki do przewożenia kontenerów. Firmę założyliśmy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, zaczynając od jednego samochodu ciężarowego. Interes idzie w miarę dobrze, chociaż teraz nieco się popsuło, wiadomo kryzys. Dwa nasze kontenerowce pracują na długich trasach, ale tylko krajowych. Na zagraniczne trasy nawet się nie przymierzaliśmy, ponieważ jest zbyt duża konkurencja, a my jesteśmy małą firmą. Ostatnio mieliśmy kłopoty z finansami i musieliśmy część udziałów naszych sprzedać. Część to znaczy, aż 60 procent. Niestety tym samym straciliśmy kontrolę nad firmą i o wszystkim teraz decyduje tak zwany inwestor strategiczny. Jeszcze przed sprzedażą naszych udziałów zastanawialiśmy się jak wybrnąć z tej trudnej dla nas sytuacji i doszliśmy do wniosku, ze trzeba wejść również w transport osobowy. Postanowiliśmy wziąć kredyt samochodowy i kupić 2 busy. Po fuzji z naszym trzecim wspólnikiem temat ten wrócił. Na posiedzeniu zarządu firmy przedstawiliśmy nasz pomysł argumentując, że zakup busów i zajęcie się równolegle transportem osobowym, powinno przynieść dodatkowe zyski. Jednakże nie mamy tyle pieniędzy, musimy więc wziąć kredyt samochodowy. Nasz inwestor strategiczny zdecydowanie się temu przeciwstawił. Stwierdził, że zainwestował swoje pieniądze w firmę, która zajmuje się transportem towarowym i tylko taka działalność firmy go interesuje. Stwierdził przy tym, że jego zdaniem należy skupić się na jednej formie działalności. Jesteśmy obaj innego zdania, ale w takiej sytuacji nic nie możemy zrobić. Szybko okazało się, ze to my mieliśmy rację, ponieważ nasz portfel zamówień stale się kurczył. Firm o podobnym profilu na rynku jest co niemiara, dlatego przejście również na transport osobowy byłoby niezłym wyjściem. Poza tym jeżeli nasz inwestor nie chce pakować się w kredyty to zaproponowaliśmy leasing samochodowy. Niestety nasz wspólnik uparł się i powiedział, ze ta forma działalności firmy zupełnie go nie interesuje. Więc nie wchodzi w grę ani kredyt samochodowy ani leasing. Był tak przekonany do swoich racji, że nie było sensu dalej go przekonywać. Wtedy dopiero zrozumieliśmy, że wejście do spółki trzeciego inwestora było błędem. A jeżeli już, to nie powinniśmy sprzedawać tylu procent, ponieważ straciliśmy kontrolę nad naszą firmę. Jesteśmy przekonani, ze to on robi błąd. No ale to on rozdaje karty – my możemy nimi tylko grać.
ryszard